6 comments on “Już niecały miesiąc do startu

  1. Zabierz Sudocrem i jakieś prochy przeciwbólowe. Plaster z opatrunkiem, nie polecam, szybko się odkleja, ja używam plastra w rolce, można porządnie owinąć palca (tylko nie zbyt ciasno), zakleić obtarcie na pięcie ect.
    „Coś do jedzenia” – co konkretnie chcesz zabrać? Oby nic ciężkiego dla żołądka. Jeśli muszę już targać w „bagażniku” jedzenie, to wybieram banana, rodzynki, batony (cukier krzepi), czasami bułę z szynką :).
    Do picia, jeśli nie ma punktów odżywczych, zabieram dwa bidony z wodą, czasami w jednym rozpuszczam Vitargo. Bukłaka nie lubię używać, choć to wygodny wynalazek, przyzwyczaiłem się do moich bidonów.

    Nie ma co zazdrościć tym jedzącym śniadanko o poranku, na końcu peletonu dzieje się najwięcej 🙂 .

    Pozdrawiam i kciuki trzymam.

    • Witaj Borman,

      Jako ta na końcu peletonu 🙂 muszę założyć,że spędzę na trasie ze 20 godzin i bez jedzenia się nie obejdzie. Jestem zwolenniczką zwykłego jedzenia tzn. jakieś batony, czekolada i kanapki z kurczakiem i warzywami. Te ostatnie służą jako danie obiadowe. Do picia woda. Na 75tym km organizator zapewnia ciepłe napoje i jakąś zupę. Jednak to czy skorzystam z tej atrakcji zależy od czasu jaki mi zostanie na ostatnie 25km.
      Jaka jest Twoja następna impreza po powrocie z kotliny?

  2. Ten „peleton” to w kontekście walki: cyborgi walczą z czasem, a zawodnicy tacy jak Ty czy ja, walczą z sobą, swoimi słabościami ect. będąc gdzieś w tyle 😉 .

    Kanapki z kurczakiem i warzywami – pycha! Koniecznie takie zabiorę na kotlinę, czasami brakuje mi takiego jedzonka podczas drogi. W sklepach, po drodze, takich się nie kupi 🙂 .
    Co do żeli, to proponowałbym abyś zabrała choć jeden, tak na wszelki wypadek. Potrafi dodać energii podczas większego kryzysu.
    Proponuję Isostara z kawałkami owoców, opakowanie jest duże, posiada praktyczną zakrętkę i co najważniejsze, nie smakuje jak torebka foliowa. http://www.isostar.pl/produkty/zel-energetyczny-actifood.aspx

    Planuję start w poznańskim maratonie. Potem Wielki Rewanż: Głogów – Śnieżka i jeśli okoliczności pozwolą, to jeszcze Nocną Masakrę…

    • Dobrze powiedziane. Pewnie dlatego zakładam zmieszczenie się w limicie, zamiast rekordu :). Też mi chodzi po głowie zimowa masakra, chociaż to większe wyzwanie niż kampinos.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s